Wszystko zaczyna się niewinnie. Jeden kieliszek wina po stresującym dniu w pracy, dodatkowy papieros do porannej kawy, czy tabliczka czekolady zjadana kompulsywnie przed telewizorem. Tłumaczymy sobie, że to tylko chwila relaksu, zasłużona nagroda za ciężki dzień. Jednak z czasem ta „nagroda” zamienia się w przymus. Nasz mózg szybko uczy się schematów i zanim się obejrzymy, wieczorny rytuał przestaje być wyborem, a staje się koniecznością.